Nie zdążyłam dobrze wejść do domu a już dostała sms'a.
Myślałam, że od Nialla ale się pomyliłam.
Jasper:
Jesteś już w domu?
Odpowiedź: Tak właśnie weszłam :) A jak ty się bawisz?
Jasper:
To dobrze, nie powinienem był cię z nim puścić. Jakby coś ci się stało nie wybaczyłbym sobie tego.
A ja się bawię dobrze ale trochę mi nieswojo bez ciebie. :)
Odpowiedź: Nie martw się nic mi nie jest :)
Myję ręce i idę do kuchni w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy.
Niestety nikogo tam nie zastaje.
Szukam więc dalej.
Ale ani w dużym pokoju, ani w pokoju cioci, Austina i w łazience nikogo nie ma.
Patrzę więc do pokoju mamy. O dziwo jej też nie ma.
Czyżby ona i Jula się pogodziły?
Z rozmyślań jednak wyrywa mnie szczęk otwieranych drzwi.
Schodzę na dół i zastaję tam mamę.
-Gdzie byłaś?
-Na spacerze i zakupach.-odpowiada. To chyba jakiś postęp.
-Daj wezmę-Wyciągam ręce w kierunku siatki z rzeczami.
-Co zrobimy dziś na kolację?-Staje w bezruchu i zastanawiam się czy czasem mi się to nie przesłyszało.
-A..Co byś chciała?
-Właściwie to mam ochotę na kurczaka.
-Może być. -Uśmiecham się.-A przypadkiem nie wiesz gdzie może jest Austin i Julia?
-Podobno w zoo.
-To od czego zaczynamy?
-Przygotuj talerze i sztućce a resztą ja się zajmę.
-Okey. Mamo?
-Tak?
-Muszę ci o czymś powiedzieć.
-Co się stało?
-Zabrałam Bruna z powrotem do nas.
Po chwili namysłu odpowiada:
-To dobrze. Już od jakiegoś czasu nad tym myślałam.
-Naprawdę? To dobrze bo bardzo za nim tęskniłam.
-Gdzie on jest?
-Śpi u mnie w pokoju.
-Tak?
-Muszę ci o czymś powiedzieć.
-Co się stało?
-Zabrałam Bruna z powrotem do nas.
Po chwili namysłu odpowiada:
-To dobrze. Już od jakiegoś czasu nad tym myślałam.
-Naprawdę? To dobrze bo bardzo za nim tęskniłam.
-Gdzie on jest?
-Śpi u mnie w pokoju.
-A jak się dziś bawiłaś?
-Było bardzo miło..
-Jest tam ktoś?-Woła Julia z korytarza.
-W kuchni!
Przewracam się z boku na bok nie mogąc usnąć.
Myślę o dzisiejszym dniu.
A w szczególności o nowym niebieskookim koledze.
Niall wynocha z mojej głowy! Chce spać!
Już prawie...Zasypiam..
Pipip Pipip!
Przeklęty telefon!
Patrzę na wyświetlacz. Numer mi nieznany. Może to Horan?
Hej. Obudziłem cię?
Harry :)
Odpowiedź: Hej. Nie, jeszcze nie spałam :P
Ala mam zamiar więc może popiszemy jutro?:)
Miłych snów. Connie ;*
Wysłał smutną minkę ale nic nie odpisałam bo za bardzo byłam śpiąca.
Obudził mnie ten przeklęty budzik.
Dlaczego go nie wyłączyłam!?
Przykrywam głowę poduszką myśląc, że to coś pomoże ale nie.
Pikanie staje się jeszcze bardziej wkurzające.
Wstaje i wyłączam go.
-Hej!-Odzywa się znajomy głos.
-Aaa!-Podskakuje wystraszona. Co tu ktoś robi o tej porze?
-Mi też cię miło widzieć Connie.
-Jasper! Chcesz, mnie wykończyć?
-Nie no co ty! -Śmieje się.-Przyszedłem cię zabrać na śniadanie.
-Ale ja nie jem tak wcześnie śniadania.
-Nie marudź tylko idź się ubrać!
-Daj mi 5 minut.
-5 ewentualnie 50 minut?
-Dokładnie.Ale to twoja wina.
-No idź już bo zamiast śniadania zjemy obiad.
-Dobra, dobra.
< Ubrałam się tak jak na zdjęciu, dajcie znać czy wolicie sami sobie wyobrażać czy widzieć >
-Gotowa?
-Taak.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki. Wychodzimy?
-Tak. Auto zaparkowałem przed domem.
-Żartujesz sobie? Jest taka ładna pogoda a ty chcesz tłuc się autem?
-Nie chce mi się chodzić.
-Nie marudź!
Przez całą drogę do kawiarni truje mi głowę o tym, że zawsze jest prze zemnie zdominowany i tak dalej.
-Gdzie siadamy?
-A co ty na to żebyśmy kupili sobie kawkę, coś do jedzenia i poszli do parku?-Pyta.
-Świetny pomysł.
Tak więc zamówiliśmy 2 kawy, ja wzięłam sałatkę z kurczakiem a Jasper bułkę z serem, pomidorem, szynką, sałatą i innymi dodatkami.
-O jeny! Zapomniałam wyprowadzić Bruna z domu!
-Spokojnie, chciałem to zrobić ale twoja ciocia powiedziała, że on już z nią był.
-To dobrze..Choć uważam, że ona i tak za dużo dla nas robi i nie powinnam jej obciążać moimi obowiązkami.
-Nie przesadzaj.
-Zgadnij kto to!-Ktoś zakrywa mi oczy dłońmi.
-Hmm.. Biorąc pod uwagę to, że słyszę twój głos Niall to sądzę, że to ty.
-Zapomniałem zmienić głos! Jestem idiotą .-Śmiejemy się.
-A gdzie jest reszta?-Pyta Jasper.
-Liam i Louis są ze swoimi dziewczynami, Zayn zaraz powinien przyjść, a Harry już tu idzie.
-Cześć wam!
-Hej.
-Możemy się dosiąść?
-Jasne-odpowiadam.
Niall zajmuje miejsce obok mnie a Harry obok Jaspera.
-Jak głowa?-Pyta Styles mojego przyjaciela.
-Chyba to ja powinienem o to zapytać. Bo nie wiem czy zauważyliście ale to ja was odwoziłem.
-Tak oczywiście, że pamietam!-Blefuje.
Jasper wybucha śmiechem a po chwili i my do niego dołączamy.
-Co tu tak głośno?-pyta Zayn, który właśnie przyszedł.
-A co główka boli?-Mówię dość głośno za co chłopak patrzy na mnie morderczym wzrokiem.
-Connie! Robisz to specjalnie?-Stęka.
-Nie no co ty? Jak bym śmiała?
-Błagam cię.
Siedzimy co chwile się śmiejąc zwracając tym uwagę innych ludzi.
-Niall..-Mówię.
-Co?
-Zostaw moje jedzenie w spokoju.
-Przecież ja nic nie robię!
-Tak? A mój kurczak sam wyparował?
-No nie wiem..-udaję, że nie wie o co mi chodzi.
-Ja muszę lecieć.-Mówi Zayn, który dostał właśnie sms'a.
-Perrie?
-No..-Mówi jakoś nie mrawo.
Dowiedziałam się, że Perrie to dziewczyna Zayna i choć on ją bardzo kocha to denerwuje go to, że musi być na każde jej zawołanie. Przez przypadek Harry wygadał się też, że mają zespół o nazwie one direction.
Dlaczego mieliśmy o tym nie wiedzieć? Dlatego, że woleli by mieć prawdziwych znajomych, takich których nie obchodzi ich sława.
Nasze wygłupianie się przerwał dzwonek mojego telefonu.
-Halo?
-Connie..-Słyszę zapłakany głos Julii.
-Co się stało?
-Bardzo mi przykro...
..............................
Koniec. Udało mi się napisać i jeszcze zdążyć w czasie. ;)
Rozdział jest nudny ale nie miałam o czym na razie napisać bo oni muszą się dobrze poznać ;P
Obudził mnie ten przeklęty budzik.
Dlaczego go nie wyłączyłam!?
Przykrywam głowę poduszką myśląc, że to coś pomoże ale nie.
Pikanie staje się jeszcze bardziej wkurzające.
Wstaje i wyłączam go.
-Hej!-Odzywa się znajomy głos.
-Aaa!-Podskakuje wystraszona. Co tu ktoś robi o tej porze?
-Mi też cię miło widzieć Connie.
-Jasper! Chcesz, mnie wykończyć?
-Nie no co ty! -Śmieje się.-Przyszedłem cię zabrać na śniadanie.
-Ale ja nie jem tak wcześnie śniadania.
-Nie marudź tylko idź się ubrać!
-Daj mi 5 minut.
-5 ewentualnie 50 minut?
-Dokładnie.Ale to twoja wina.
-No idź już bo zamiast śniadania zjemy obiad.
-Dobra, dobra.
< Ubrałam się tak jak na zdjęciu, dajcie znać czy wolicie sami sobie wyobrażać czy widzieć >
-Gotowa?
-Taak.
-Ładnie wyglądasz.
-Dzięki. Wychodzimy?
-Tak. Auto zaparkowałem przed domem.
-Żartujesz sobie? Jest taka ładna pogoda a ty chcesz tłuc się autem?
-Nie chce mi się chodzić.
-Nie marudź!
Przez całą drogę do kawiarni truje mi głowę o tym, że zawsze jest prze zemnie zdominowany i tak dalej.
-Gdzie siadamy?
-A co ty na to żebyśmy kupili sobie kawkę, coś do jedzenia i poszli do parku?-Pyta.
-Świetny pomysł.
Tak więc zamówiliśmy 2 kawy, ja wzięłam sałatkę z kurczakiem a Jasper bułkę z serem, pomidorem, szynką, sałatą i innymi dodatkami.
-O jeny! Zapomniałam wyprowadzić Bruna z domu!
-Spokojnie, chciałem to zrobić ale twoja ciocia powiedziała, że on już z nią był.
-To dobrze..Choć uważam, że ona i tak za dużo dla nas robi i nie powinnam jej obciążać moimi obowiązkami.
-Nie przesadzaj.
-Zgadnij kto to!-Ktoś zakrywa mi oczy dłońmi.
-Hmm.. Biorąc pod uwagę to, że słyszę twój głos Niall to sądzę, że to ty.
-Zapomniałem zmienić głos! Jestem idiotą .-Śmiejemy się.
-A gdzie jest reszta?-Pyta Jasper.
-Liam i Louis są ze swoimi dziewczynami, Zayn zaraz powinien przyjść, a Harry już tu idzie.
-Cześć wam!
-Hej.
-Możemy się dosiąść?
-Jasne-odpowiadam.
Niall zajmuje miejsce obok mnie a Harry obok Jaspera.
-Jak głowa?-Pyta Styles mojego przyjaciela.
-Chyba to ja powinienem o to zapytać. Bo nie wiem czy zauważyliście ale to ja was odwoziłem.
-Tak oczywiście, że pamietam!-Blefuje.
Jasper wybucha śmiechem a po chwili i my do niego dołączamy.
-Co tu tak głośno?-pyta Zayn, który właśnie przyszedł.
-A co główka boli?-Mówię dość głośno za co chłopak patrzy na mnie morderczym wzrokiem.
-Connie! Robisz to specjalnie?-Stęka.
-Nie no co ty? Jak bym śmiała?
-Błagam cię.
Siedzimy co chwile się śmiejąc zwracając tym uwagę innych ludzi.
-Niall..-Mówię.
-Co?
-Zostaw moje jedzenie w spokoju.
-Przecież ja nic nie robię!
-Tak? A mój kurczak sam wyparował?
-No nie wiem..-udaję, że nie wie o co mi chodzi.
-Ja muszę lecieć.-Mówi Zayn, który dostał właśnie sms'a.
-Perrie?
-No..-Mówi jakoś nie mrawo.
Dowiedziałam się, że Perrie to dziewczyna Zayna i choć on ją bardzo kocha to denerwuje go to, że musi być na każde jej zawołanie. Przez przypadek Harry wygadał się też, że mają zespół o nazwie one direction.
Dlaczego mieliśmy o tym nie wiedzieć? Dlatego, że woleli by mieć prawdziwych znajomych, takich których nie obchodzi ich sława.
Nasze wygłupianie się przerwał dzwonek mojego telefonu.
-Halo?
-Connie..-Słyszę zapłakany głos Julii.
-Co się stało?
-Bardzo mi przykro...
..............................
Koniec. Udało mi się napisać i jeszcze zdążyć w czasie. ;)
Rozdział jest nudny ale nie miałam o czym na razie napisać bo oni muszą się dobrze poznać ;P
Kocham to zdjęcie! ;D


wcale nie jest nudny!!!!
OdpowiedzUsuń;p
dobrze, że nie wyskakujesz od razu z jakąś wielką miłością, a chcesz żeby się bliżej poznali ;) tak jest bardziej realnie! ;)
a co do zdjęcia to jest świetne! hah!
pozdrawiam!
nie wiem czy wiesz, ale na moim blogu dodałam one shota świątecznego ;) serdecznie zapraszam!
OdpowiedzUsuńChcę następny, kiedy będzie ?
OdpowiedzUsuńW sobote :) rozdzialy dodawane sa w kazde soboty :p
UsuńTo czekam :D
UsuńSwietny!
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem jak to sie dalej potoczy :)
Czekam do soboty kochana :*
Pozdrawiam Kaja!
Ps. Wszystkich chetnych zapraszam do mnie :)
www.kaja-kalaman-opowiadaniez1d.blogspot.com