-Naprawdę cieszę się, że tu przyszłaś.-Mówi pani Dawson.-Może wejdziesz? Zrobię ci coś do picia?
-Nie dziękuje bo.. my właściwie to wychodzimy tylko Jasper się przebierze.
-Ale wpadniesz do nas jeszcze?
-Oczywiście-Posyłam jej szczery uśmiech. Strasznie mi ulżyło.
-To dobrze, bo Jasp..-kończy bo z góry zbiega chłopak z deskorolką w ręce.
-Idziemy?
-Tak.Do widzenia.
-Do widzenia. Wpadnij do nas za niedługo.
-Dobrze.
-Miła ta twoja ciocia.-Mówi Jas w drodze do skate parku bo u mnie już byliśmy.
-Wiem. Jest w porządku. Czy mógłbyś się na chwilę zatrzymać?
-Mógłbym ale po co?
-Proszę cie zrób to.
-Dobra.
Zjeżdżamy na bok a ja wysiadam z auta i idę w kierunku domu Ellie.
-Zaraz wracam.
Obracam się w kierunku auta i widzę, że chłopak idzie tuż za mną.
-Connie? Co my tu robimy?-Pyta lekko przestraszony moim zachowaniem.
-Muszę się zobaczyć z Brunem.
-Bruno tu jest? Dlaczego nie u was w domu?
-Mama go dała na jakiś czas Ellie. Mojej kuzynce, bo uważa, że teraz nie ma kto z nim wychodzić i się nim zajmować.
-Weźmiesz go do domu?
-Chciałabym.
-To dlaczego tego nie zrobisz?
-Boję się reakcji mamy.
-Nie wygłupiaj się. Jej już na pewno przeszło.
Pukam do drzwi. Otwiera mi jakiś nieznajomy mi mężczyzna.
Nie zwracam na niego uwagi tylko kucam i przytulam się do mięciutkiego futerka mojego pieska, który właśnie do mnie podszedł.
-Niech pan powie Ellie, że go zabieram a po resztę jego rzeczy przyjadę kiedyś indziej.
-Słucham? Nie możesz zabrać jej tego psa.
Nie spodobał mi się sposób w jaki wypowiedział "tego psa" .Z taką.. odrazą.
I dlatego postanowiłam nie czekać na pozwolenie tylko wzięłam go za obrożę i zaprowadziłam do auta.
Mężczyzna wydawał się nie być przejęty a co wiecej.. Chyba mu ulżyło.
-Jesteś pewna, że tak można? -Pyta Jasper.
-Tak. Przecież to mój pies no nie?
-No tak ale on może o tym nie wiedzieć.
-Nie wygłupiaj się tylko jedź!
Od pół godziny siedzę i patrzę jak mój przyjaciel jeździ na desce i wykonuje jakieś triki a Bruno za nim biega w tę i z powrotem z jęzorem wywalonym na zewnątrz.
Śmieje sie jak opętana nie zwracając uwagi na ludzi, którzy sie na mnie gapią,
kiedy Jas z ledwością co chwile skręca by nie wjechać na psa.
Jednak kiedy próbuje zrobić to kolejny raz wywraca się.
Przestraszona podbiegam do niego i z ulgą stwierdzam, że się uśmiecha.
-Co za łobuz!- udaje oburzonego.
Łapie psa i tarmosi go po głowie. Siadam koło niego i przez dłuższą chwilę siedzimy w ciszy.
Jednak kiedy widzę jak Bruno biegnie w kierunku jakiegoś chłopaka zrywam się z miejsca.
Mimo tego, że biegłam jak najszybciej jak potrafiłam nie udało mi się go uprzedzić i Bruno go przewraca.
-Strasznie przepraszam- wołam i odciągam futrzaka.
-Nic się nie stało.-Wstaje i otrzepuje dżinsy. Jego kolega zaczyna się śmiać a ja nie wiem co powiedzieć. Skądś go znam.
No tak to przecież, ten z lodziarni. Pan marchewka.
-Naprawdę mi przykro. -Zerkam w kierunku Jaspera, który zwija się ze śmiechu.
-Nic się nie stało.Należało mu się..-śmieje się
-Może mam tylko takie wrażenie Ale czy my się już czasem kiedyś nie spotkaliśmy?-Pyta mulat nie zwracając uwagi na żarty na jego temat
-Chyba nie. -Odpowiadam..-Ja już muszę lecieć. Do zobaczenia.!
-Dokładnie to do kiedy?
Śmieje się, macham na pożegnanie i wracam do Jaspera.
-Bardzo sie cieszę, że tak cię to bawiło!
-Bardzo..
-Idziemy na pizze?
-Dobra ale dzisiaj do tej knajpy co ja lubie!
-ech nie możemy iść bo kto zostanie z Brunem? I uprzedzam, że nie zostawię go w aucie!
-Usiądziemy przy stolikach na dworze, tam nie powinno to nikomu przeszkadzać.
-Ale się najadłam.. -łapie się za brzuch.
-Żartujesz sobie? Połowę to dałaś temu łobuzowi. -śmieje się Jas.
Skoro już teraz się tak zachowuje to potem moze byc już tylko lepiej.
-Ziemia do Connie!-Macha mi ręką przed oczami.
-Co?
-Ktoś do ciebie macha.
-No przecież widzę. Jak mogłabym nie zauważyć skoro robisz to z tak bliska?
-Nie chodzi mi o mnie głupolu!
Rozglądam się dookoła i zauważam 4 chłopaków z których dwójka mi macha.
Odmachuje z uśmiecham na buzi.
-Możemy się dosiąść? -Pyta chłopak z lodziarni.
-Jasne-Odpowiadam.
-Kurdę my się nie przedstawiliśmy! Więc ja jestem Louis.
-Ja Zayn.
-Liam
-A ja Niall.
-Miło mi. Ja jestem Connie a to Jasper.
-Nam też jest miło.-Mówi mulat z uśmiechem.
-To co zamawiamy?
-Mieliśmy poczekać na Stylesa.-mówi Liam<chyba>
-Weź, się ogarnij. Zanim on przyjdzie to ja umrę z głodu!-Mówi przerażony blondynek.
-No dobra zamawiamy.
Siedzę z nimi jakieś pół godziny i już mogę stwierdzić, że oni są poprostu BOSCY! ;D
Cały czas się wygłupiają, żartują i czymś rzucają.
-No nareszcie Hazza się pojawił! -woła Zayn.
-Siema sory za...O Connie cześć!
-Hej.
-To wy się znacie? -Pyta Niall.
-Tak a co?-Harry bierze krzesło i siada obok mnie.
-Nie nic. Tak pytałem.
-Ej a gdzie moja pizza?!
-Harry.. Uspokój się..
-Niall.! Zjadłeś?
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać oprócz Nialla.
-Dobra ludzie ja się zbieram.-mówię bo minęło już dużo czasu.
-To ja też.-mówi Jasper.
-Przecież możesz zostać.
-Muszę cię odwieźć.
-Wcale nie.
-Owszem .
-To ja mogę ją odwieźć.-Mówi Niall.-I tak będę się zbierać.
-Ale jak coś jej się stanie... -Wiadomo co Jas ma na myśli i robi mi się głupio kiedy to mówi.
-Spokojnie. Przecież nic jej nie zrobię!
-No mam nadzieje.
Wsiadam do jego auta i czekam aż zrobi to samo.
-To gdzie jedziemy?-Podaje mu adres i ruszamy.
-Co ciekawego powiesz?
-A co chciałbyś wiedzieć?
-Ile masz lat?
-18 a ty?
-Na serio? Wyglądasz młodziej. Ja mam 19.
-Wiem, wszyscy mi to mówią.
-Zainteresowania?
-Piszesz książkę?-śmieje się.
-Niee, chce się czegoś o tobie dowiedzieć.
-Po co? Prawdopodobnie nigdy więcej się nie spotkamy.
-Dlaczego tak sądzisz? Przecież możemy jeszcze gdzies razem wyjść.
-Kiedy?-Mówię to tak ochoczo, że moje policzki natychmiast oblewa wielki rumieniec.
-Kiedy tylko będziesz chciała. Jesteśmy na miejscu.
-Dzięki za podwiezienie. To cześć.
-Czekaj!
Patrzę na niego pytająco.
-Dasz mi swój numer?
-Jasne. -Wyciąga telefon, wystukuje na nim cyfry, żegnam się i idę do domu cala w skowronkach.
...............................................
Obiecałam, ze będzie więcej o 1D i trochę jest.
Może nie tyle ile byście chcieli ale jest :)
Jak na razie to chyba najgorszy rozdział bo niby mam ochotę by pisać ale jak już potem to przeczytam...to lepiej nie mówić! Przepraszam za błędy ale to jest niestety w moim przypadku nieuniknione ^^
Ja jakoś błędów nie widziałam ;) Rozdział świetny jak zawsze. Uwielbiam jak piszesz ;3 czekam na kolejny <3
OdpowiedzUsuńKiedy będzie następny ?
OdpowiedzUsuńRozdziały dodawane są co tydzień w soboty ;)
OdpowiedzUsuńnie mogę doczekać się rozdziału ;) ciekawe co tam się dalej wydarzy ;P
OdpowiedzUsuńlaura nowak
ps. zajrzyj na mojego bloga, bo nie wiem czy wiesz, ale dodałam epilog kończący moje opowiadanie ;)
Wiem wiem już skomentowałam nawet ;) ;* I muszę przyznać, że jest świetny ^^! :]]
Usuń