czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 3.

Kurczę! Gdzie jest moja marynarka?!-Krzyczę w duchu przeszukując szafę.
-Spokojnie Connie.. Zostało ci jeszcze...- zerkam na zegarek który stoi na moim biurku.-Półtora godziny.-Mamroczę pod nosem sama do siebie. Wiem, że zachowuje się jak totalna idiotka ale co z tego? I tak nikt mnie nie widzi. Jest! Znalazłam tą przeklętą marynarkę.
A żeby was wprowadzić to właśnie postanowiłam iść na zakończenie roku szkolnego.
Wszystko dzięki Juli. Bo to ona się nami teraz opiekuje i to ona zaproponowała, że pójdzie z Austin'em do jego przedszkola. Mama? Ona siedzi w pokoju, czasem wyjdzie jak zachce jej się pić lub jeść.
Ubieram się w białą bluzkę, na to zakładam czarną marynarkę z wywiniętymi białymi rękawami, czarne rurki i do tego czarne pełne koturny a na ramie zarzucę torbę z ćwiekami po bokach.  Nic nadzwyczajnego.
Malować się nie będę tylko pociągnę delikatnie rzęsy tuszem.
Szykownie się nie zajęło mi dużo czasu więc mogę jeszcze zjeść śniadanie. 
Jednak zanim wyciągam mleko z lodówki dostaję sms;a

                  Jasper.
                            Czekam na ciebie pod twoim domem. 
                  Masz 5 min ;)

Już? Faktycznie zostało 30 min. Łapie ryżowy chlebek i wybiegam z mieszkania.
Wchodzę do czarnego bmw chłopaka i witam się z nim.
-Co tak długo?
-Długo?! Człowieku zostało nam mnóstwo czasu. Poza tym to nie wiedziałam, że po mnie przyjedziesz.
-Zawsze przyjeżdżam.To znaczy przyjeżdżałem Zanim wiesz..
-Dobra koniec tematu! Ma być miło.-krzyczę.
-Okej.-Uśmiecha się patrząc na ulicę. -Kim był ten chłopak?
-Jaki chłopak?-Pytam zdziwiona.
-Ten z MSC.
-Poznałam go jak byłam na rehabilitacji z mamą.-Odpowiadam.
-Właśnie! Jak ma się twoja mama? 
-Nijak. Dalej zachowuje się tak.. no wiesz oschle. 
Patrzy na mnie zaniepokojony.
-Connie czy ona nie powinna już się z tym powoli oswajać? Minęło już 6 miesięcy..
-Tak, wiem. Zaczynam się zastanawiać czy nie powinna pogadać z psychologiem. 
-Myślisz, że się na to zgodzi?
-Nie ma wyjścia. Jak ona nie będzie chciała do niego iść to ja go przyprowadzę do niej. 
Kiwa głową przyznając mi racje i wjeżdża na parking szkolny. 
-Gotowa?
-Tak. Chyba to ja powinnam cię o to zapytać. Ty dłużej tu nie byłeś.
-No tak. To idziemy. 


-Mam nadzieję, że za rok spotkamy się w tym samym gronie.-Mówi uśmiechnięty dyrektor.-I życzę wam udanych wakacji.!
Wszyscy zaczęli klaskać i pogwizdywać. 2 miesiące wolnego. W te wakacje miałam pojechać razem z przyjaciółmi nad morze. Tylko, że po śmierci Sophie stwierdziliśmy, że to zły pomysł i takim sposobem spędzę je w zimnym i pochmurnym Londynie.
-O czym myślisz?-Pyta Jasper.
-Co będziesz robił w te wakacje?-odpowiadam pytaniem na pytanie.
-Stary załatwił mi pracę u niego w biurze. Będę musiał układać te ich papiery. Twierdzą, że jak będę pracował to zapomnę o Sophie.-Mówi przez zaciśnięte zęby.
Milczę bo nie wiem co mam powiedzieć. To jasne, że on nie zapomni. 
Otwieram drzwi samochodu i wchodzę do środka. 
-Gdzie jedziemy?-Pyta chłopak.
-Nie wiem. To ty kierujesz.
-To jedziemy na lody. Nie chce mi się wracać na chatę do rodziców. Oni nic nie rozumieją.
-Na pewno rozumieją tylko ty tego nie widzisz.
-Jasne.
Resztę drogi pokonujemy w milczeniu. Właśnie o to mi chodziło kiedy mówiłam o ty, że wątpię by było tak jak kiedyś. Każdy nasz temat prędzej czy później wraca do przeszłości.
Po chwili siedzimy już w cukierni, Jas idzie po lody a ja idę do ubikacji.
Załatwiam to po co tam poszłam, myje ręce i kiedy wychodzę zderzam się z kimś. Harry. 
-Hej! -mówię rozmasowując nos.
-Cześć.Strasznie cię przepraszam. Bardzo boli?
-Nie, już prawie nie. 
-Znowu się spotykamy. To chyba przeznaczenie nie sądzisz? -Unosi brwi wyraźnie rozbawiony tym jak bardzo mnie to zawstydziło.
-Nie sądzę. To raczej przypadek. -Odpowiadam.
-Ja tam stawiam na przeznaczenie. Może tym razem usiądziesz ze mną i moimi przyjaciółmi. Chętnie by cie poznali.
-Nie przyszłam sama. Może następnym razem. 
-Dobra.
-To cześć. 
-Czekaj! Żeby był następny raz muszę mieć z tobą kontakt.Dasz mi numer?
-Niech stracę. -Żartuje.-Zwykle nie daje numeru obcym i mam nadzieje, że nie okażesz się jakimś szaleńcem.
Śmieje się i podaje mi swojego iPod'a.
Wystukuje na nim mój numer, żegnam się i idę.
-Co tak długo?-dopytuje się Jasper.-Zjadłem ci już pół lodów.
-Ej! Dawaj to żarłoku! Masz swoje.-Zabieram mu je i siadam obok.
-To nie moja wina.-broni się-By się roztopiły.
-Już ci wierzę.! -Śmieje się.
-Co robiłaś tam tak długo? -pyta podejrzliwie z chytrym uśmieszkiem.-Takie rzeczy robi się w domu. 
-O ty! Spotkałam kolegę. !
-W damskiej?!
-PRZED  głupolu!
-To jak jeszcze jedna rundka lodów?
-Jeszcze nie zjadłam tych chociaż była ich resztka.
-Ale kupie co?
-No dobra.
Siedzieliśmy tu jeszcze około godziny a potem postanowiliśmy iść do skate parku ale najpierw musieliśmy sie przebrać.
-To najpierw pojedziemy do mnie bo to po drodze ok?
-Jasne.-Zgadzam się

-Wejdziesz?
-Nie, ja poczekam w aucie.
-No chodź, moja mama się ucieszy.
-Ona mnie chyba nie lubi.
Zawsze miałam wrażenie, że ona wolałaby by Jasper się z nami nie spotykał. 
-Żartujesz sobie? Cały czas wypytuje dlaczego już do mnie nie przychodzisz.
-Taa jasne.-mamroczę.
-No mówię ci! Chodź !-łapie mnie za rękę i prowadzi ze sobą.
Kiedy przekraczam próg strasznie się stresuje. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że tak długo mnie tu nie było? Albo dlatego, że boje się reakcji jego rodziców?
-Connie...-Mama Jaspera robi wielkie oczy ze zdziwienia i ....
.................................................................

Hej :) <Z góry przepraszam za błędy w rozdziale!>
Mam do was pytanie :p
Chodzi o to, że chciałabym zmienić czcionkę posta tylko, że nie wiem jak ;)
Parę osób pisało mi, że im się nie podoba i się źle czyta. Co wy o niej sądzicie?
Bo jak robię projekt>zaawansowane>tekst kart<czy coś takiego> To nic mi się nie zmienia :]



6 komentarzy:

  1. no w sumie mogłabyś zmienić czcionkę ;) spróbuj kilka razy to się może w końcu uda, mi się też czasami nie chce zmienić ;p
    a co do rozdziału to świetny ;)
    tylko powiedz proszę KIEDY w końcu Connie spotka wszystkich chłopaków?! ;) nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnym rozdziale będzie już o nich więcej ^^
      Słowo honoru :D
      Z tą czcionką to jeszcze spróbuje bo mi też się nawet komentarze źle czyta :)

      Usuń
  2. Rozdział świetny;) Kiedy w końcu Connie spotka się z Harrym i resztą, mam nadzieje ,że szybko ;) Czekam na kolejny <3 A u mnie jest już kolejny rozdział ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem wiem zaraz do cb idę ;p Jak już pisałam wcześniej chłopcy pojawią się w następnym rozdziale ^^ :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ;) Ale źle się czyta;/ chodiz o to że białe litere na czarnym tle rażą w oczy :) ale opowiadanie ekstra będę tu częsciej zaglądała :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Powiem najkrócej jak tylko umiem!
    Świetne opowiadanie!:>: D
    Bardzo mi się podoba i jak wszyscy czekam na 1D :D

    zapraszam do mnie!:>
    http://never-say-never4.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń