czwartek, 6 grudnia 2012

Rozdział 3.

Kurczę! Gdzie jest moja marynarka?!-Krzyczę w duchu przeszukując szafę.
-Spokojnie Connie.. Zostało ci jeszcze...- zerkam na zegarek który stoi na moim biurku.-Półtora godziny.-Mamroczę pod nosem sama do siebie. Wiem, że zachowuje się jak totalna idiotka ale co z tego? I tak nikt mnie nie widzi. Jest! Znalazłam tą przeklętą marynarkę.
A żeby was wprowadzić to właśnie postanowiłam iść na zakończenie roku szkolnego.
Wszystko dzięki Juli. Bo to ona się nami teraz opiekuje i to ona zaproponowała, że pójdzie z Austin'em do jego przedszkola. Mama? Ona siedzi w pokoju, czasem wyjdzie jak zachce jej się pić lub jeść.
Ubieram się w białą bluzkę, na to zakładam czarną marynarkę z wywiniętymi białymi rękawami, czarne rurki i do tego czarne pełne koturny a na ramie zarzucę torbę z ćwiekami po bokach.  Nic nadzwyczajnego.
Malować się nie będę tylko pociągnę delikatnie rzęsy tuszem.
Szykownie się nie zajęło mi dużo czasu więc mogę jeszcze zjeść śniadanie. 
Jednak zanim wyciągam mleko z lodówki dostaję sms;a

                  Jasper.
                            Czekam na ciebie pod twoim domem. 
                  Masz 5 min ;)

Już? Faktycznie zostało 30 min. Łapie ryżowy chlebek i wybiegam z mieszkania.
Wchodzę do czarnego bmw chłopaka i witam się z nim.
-Co tak długo?
-Długo?! Człowieku zostało nam mnóstwo czasu. Poza tym to nie wiedziałam, że po mnie przyjedziesz.
-Zawsze przyjeżdżam.To znaczy przyjeżdżałem Zanim wiesz..
-Dobra koniec tematu! Ma być miło.-krzyczę.
-Okej.-Uśmiecha się patrząc na ulicę. -Kim był ten chłopak?
-Jaki chłopak?-Pytam zdziwiona.
-Ten z MSC.
-Poznałam go jak byłam na rehabilitacji z mamą.-Odpowiadam.
-Właśnie! Jak ma się twoja mama? 
-Nijak. Dalej zachowuje się tak.. no wiesz oschle. 
Patrzy na mnie zaniepokojony.
-Connie czy ona nie powinna już się z tym powoli oswajać? Minęło już 6 miesięcy..
-Tak, wiem. Zaczynam się zastanawiać czy nie powinna pogadać z psychologiem. 
-Myślisz, że się na to zgodzi?
-Nie ma wyjścia. Jak ona nie będzie chciała do niego iść to ja go przyprowadzę do niej. 
Kiwa głową przyznając mi racje i wjeżdża na parking szkolny. 
-Gotowa?
-Tak. Chyba to ja powinnam cię o to zapytać. Ty dłużej tu nie byłeś.
-No tak. To idziemy. 


-Mam nadzieję, że za rok spotkamy się w tym samym gronie.-Mówi uśmiechnięty dyrektor.-I życzę wam udanych wakacji.!
Wszyscy zaczęli klaskać i pogwizdywać. 2 miesiące wolnego. W te wakacje miałam pojechać razem z przyjaciółmi nad morze. Tylko, że po śmierci Sophie stwierdziliśmy, że to zły pomysł i takim sposobem spędzę je w zimnym i pochmurnym Londynie.
-O czym myślisz?-Pyta Jasper.
-Co będziesz robił w te wakacje?-odpowiadam pytaniem na pytanie.
-Stary załatwił mi pracę u niego w biurze. Będę musiał układać te ich papiery. Twierdzą, że jak będę pracował to zapomnę o Sophie.-Mówi przez zaciśnięte zęby.
Milczę bo nie wiem co mam powiedzieć. To jasne, że on nie zapomni. 
Otwieram drzwi samochodu i wchodzę do środka. 
-Gdzie jedziemy?-Pyta chłopak.
-Nie wiem. To ty kierujesz.
-To jedziemy na lody. Nie chce mi się wracać na chatę do rodziców. Oni nic nie rozumieją.
-Na pewno rozumieją tylko ty tego nie widzisz.
-Jasne.
Resztę drogi pokonujemy w milczeniu. Właśnie o to mi chodziło kiedy mówiłam o ty, że wątpię by było tak jak kiedyś. Każdy nasz temat prędzej czy później wraca do przeszłości.
Po chwili siedzimy już w cukierni, Jas idzie po lody a ja idę do ubikacji.
Załatwiam to po co tam poszłam, myje ręce i kiedy wychodzę zderzam się z kimś. Harry. 
-Hej! -mówię rozmasowując nos.
-Cześć.Strasznie cię przepraszam. Bardzo boli?
-Nie, już prawie nie. 
-Znowu się spotykamy. To chyba przeznaczenie nie sądzisz? -Unosi brwi wyraźnie rozbawiony tym jak bardzo mnie to zawstydziło.
-Nie sądzę. To raczej przypadek. -Odpowiadam.
-Ja tam stawiam na przeznaczenie. Może tym razem usiądziesz ze mną i moimi przyjaciółmi. Chętnie by cie poznali.
-Nie przyszłam sama. Może następnym razem. 
-Dobra.
-To cześć. 
-Czekaj! Żeby był następny raz muszę mieć z tobą kontakt.Dasz mi numer?
-Niech stracę. -Żartuje.-Zwykle nie daje numeru obcym i mam nadzieje, że nie okażesz się jakimś szaleńcem.
Śmieje się i podaje mi swojego iPod'a.
Wystukuje na nim mój numer, żegnam się i idę.
-Co tak długo?-dopytuje się Jasper.-Zjadłem ci już pół lodów.
-Ej! Dawaj to żarłoku! Masz swoje.-Zabieram mu je i siadam obok.
-To nie moja wina.-broni się-By się roztopiły.
-Już ci wierzę.! -Śmieje się.
-Co robiłaś tam tak długo? -pyta podejrzliwie z chytrym uśmieszkiem.-Takie rzeczy robi się w domu. 
-O ty! Spotkałam kolegę. !
-W damskiej?!
-PRZED  głupolu!
-To jak jeszcze jedna rundka lodów?
-Jeszcze nie zjadłam tych chociaż była ich resztka.
-Ale kupie co?
-No dobra.
Siedzieliśmy tu jeszcze około godziny a potem postanowiliśmy iść do skate parku ale najpierw musieliśmy sie przebrać.
-To najpierw pojedziemy do mnie bo to po drodze ok?
-Jasne.-Zgadzam się

-Wejdziesz?
-Nie, ja poczekam w aucie.
-No chodź, moja mama się ucieszy.
-Ona mnie chyba nie lubi.
Zawsze miałam wrażenie, że ona wolałaby by Jasper się z nami nie spotykał. 
-Żartujesz sobie? Cały czas wypytuje dlaczego już do mnie nie przychodzisz.
-Taa jasne.-mamroczę.
-No mówię ci! Chodź !-łapie mnie za rękę i prowadzi ze sobą.
Kiedy przekraczam próg strasznie się stresuje. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że tak długo mnie tu nie było? Albo dlatego, że boje się reakcji jego rodziców?
-Connie...-Mama Jaspera robi wielkie oczy ze zdziwienia i ....
.................................................................

Hej :) <Z góry przepraszam za błędy w rozdziale!>
Mam do was pytanie :p
Chodzi o to, że chciałabym zmienić czcionkę posta tylko, że nie wiem jak ;)
Parę osób pisało mi, że im się nie podoba i się źle czyta. Co wy o niej sądzicie?
Bo jak robię projekt>zaawansowane>tekst kart<czy coś takiego> To nic mi się nie zmienia :]



niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 2.

.....
-Ciociu!-Rzucam się w jej ramiona. Tak bardzo się cieszę, że tu przyjechała.
-Ale wyrosłaś!
-Wejdź do środka.
Prowadzę ją do kuchni.
-Chcesz coś do picia lub jedzenia?
-Wodę.
Podaję jej szklankę i siadam obok.
-Co cie do nas sprowadza aż z Polski? -Pytam z uśmiechem.
-Widzisz... Przyjechałam wam trochę pomóc.
Ciocia Julia jest polką tak jak i moja mama. Są siostrami.
Ma 28 lat czyli dokładnie o 9 lat lat mniej od mamy.
Nie ma ani dzieci ani męża (choć jest to trochę dziwne, bo jest dość atrakcyjną kobietą) więc spokojnie mogła tu przyjechać. Niestety ich stosunki nie są najlepsze, ponieważ mama pokłóciła się z nią i resztą rodziny czyli babcią i wujkiem(bratem mamy który ma teraz 25lat) około 18 lat temu. Nie znam szczegółów ale jest nie za miło.
Wiem tylko tyle, że babcia nie chciała się zgodzić na wyjazd córki do Londynu(obecnie tu mieszkamy) a ona jej nie posłuchała i wyjechała z moim tatą w którym była szaleńczo zakochana.
Potem urodziłam się ja a, że babcia nie odpuszczała to prawie na każde święta jeżdżę do nich do Polski razem z Austinem.
-Przygotuję ci pokój a ty jeśli chcesz się wykąpać to łazienka jest na górze po lewej stronie.
-Dobra to spadam. Zaraz do ciebie przyjdę.
Zakładam nową pościel i rozkładam jej łóżko.
Kiedy ciocia przychodzi rozmawiamy do późna.
Opowiada mi o tym co ciekawego słychać w Polsce i w naszej  rodzinie.
Dowiedziałam się na przykład, że żona wujka Filipa jest w 6 tygodniu ciąży a babcia postanowiła sobie kupić psa.

Rano:

Jemy w trójkę śniadanie kiedy do kuchni wjeżdża mama.
-Julia..-mówi z pół otwartą buzią.-Co ty tu robisz?
 Dopiero teraz dowiedziała się o odwiedzinach siostry bo wczoraj nawet nie wyszła z pokoju.
-Ktoś musi zająć się dziećmi a skoro ty tego nie potrafisz zrobić to ja to zrobię.
-Potrafię zająć się własnymi dziećmi!-Podnosi głos prawię do krzyku.
-Siedzenie w pokoju i ciche łkanie w poduszkę nie można nazwać opieką.
-To nie praw..-Urywa zdając sobie sprawę, że to jest najszczersza prawda.
-Zuza. Weź się ogarnij. Nie ty jedna straciłaś kogoś bliskiego. Już dawno powinnaś się pozbierać-Mówi nie starając się by odpowiednio dobrać słowa.
-Mam na imię Elizabeth.-Mówi przez zaciśnięte zęby.
-A tak wybacz moja dawna siostra nazywała się Zuzia. Ta którą jeszcze k o c h a ł a m.
-Co ja ci takiego zrobiłam?!
-Zostawiłaś mnie w najgorszym okresie mojego życia.
-To nie prawda! Nie mogłam być z tobą do końca życia.-Mówi cicho i wraca do swojej sypialni.
Ciocia milczała przez dłuższą chwilę a potem zaproponowała bym się przeszła a ona zaopiekuje się Austinem. Zgodziłam się bo już dawno sama nigdzie nie byłam.
Ubrałam się i wyszłam do parku.
Pogoda jest taka akurat. Nie za zimno nie za ciepło. Choć zaczyna się lato a
jutro mamy koniec roku szkolnego ale to w końcu Londyn.
Pewnie nie pójdę.

Siadam na ławce pod dużym starym dębem.
Kiedyś zawsze przychodziłam tu razem z Jasper'em i Sophie.
Ale kiedyś nie wróci. Przyszłam tu z zamiarem przemyślenia kilku spraw ale chyba nie powinnam przywracać bolesnych wspomnień. Oni zawszę będą w moim sercu i nic tego nie zmieni ale czas iść naprzód.
Jednak jedna sprawa bardzo mnie nurtuje.
 J a s p e r.
Dlaczego się ode mnie  odwrócił? Przecież przyjaźniliśmy się.
A może to tylko moje zdanie?
Może on po prostu zadawał się ze mną bo robił to dla Sophie.
Wstaje z ławki i kieruje się w stronę cmentarza.
Drogą zajmuje mi około pół godziny ale muszę tam iść.
Po raz pierwszy od pogrzebu. Wcześniej za bardzo mnie to przerażało ale teraz jestem gotowa.
Kupuję dwa znicze i idę najpierw na grób przyjaciółki. Przez cały ten czas  nie uroniłam ani jednej łzy. Choć nie jestem pewna czy to wewnętrzna siła czy raczej ich wyczerpany zapas. Zapalam znicz i idę na grób taty.
Delikatne promienie słońca ogrzewają moje plecy. Robię dokładnie to co przy Sophie i odwracam się w kierunku wyjścia i omal nie dostaję zawału serca....
Parę centymetrów za mną stoi Jasper i obserwuje co robię.
Patrzę mu głęboko w oczy i odchodzę.
To on mnie zostawił. Gdyby był prawdziwym przyjacielem nigdy by tego nie zrobił. Nigdy.

Wracam do domu gdzie czeka na mnie gorący obiad. Nie miałam pojęcia, że to już taka pora.
-Dziękuje, było pyszne. -Odkładam talerz to zmywarki i pytam Austin'a.-Co ciekawego robiłeś brzdącu?
-Pomagałem cioci!
-To dlatego obiadek był taaaki pyszny -głaszczę się po brzuchu. Kiwa głową zadowolony.
-Connie..Czy nie wiesz gdzie mogą być jakieś kąpielówki Austin'a? Obiecałam, że zabiorę go na basen.
-Zaraz je przyniosę.
-A może pojedziesz z nami?
-Nie, ja zostanę w domu.
-No, dobrze jak wolisz.
Pakuje brata do małego plecaczka i podaję go im.
-Ciociu?
-Mówiłam ci tyle razy jak masz się do mnie zwracać. Pamiętasz?-Uśmiecha się.
-Tak tak. Więc Julia .. Kiedy wrócicie?
-Od razu lepiej. Nie wiem ile nam zajmie. Jakieś 3 godziny może 4.
-To trzymaj klucze w razie co .-rzucam jej mały kluczyk w niebieskiej oprawcę.
-Dobra to my już wychodzimy.
-Bawcie się dobrze!
-Będziemy.
Idę do pokoju i włączam facebook'a. Odpowiadam na zaczepki i wiadomości a kiedy mam już wyłączać dostaje wiadomość.Na początku nie miałam pojęcia co odpisać ale palce same wystukały napis.

Do spotkania mam jeszcze półtora godziny ale już powoli zaczęłam się szykować.
Zdjęłam ubrania i poszłam się wykąpać. Potem suszę włosy, nakładam trochę pudru, tusz do rzęs i jestem prawię gotowa.
Postanowiłam ubrać się trochę cieplej bo zbierało się na deszcz.

Strój ----><KLIK>

Biorę portfel, torebkę,telefon i wychodzę..
Zostało mi jeszcze pół godziny ale muszę jeszcze dojść.
Droga zajęła mi około 15 min. ale Jasper czeka już na miejscu.
Podchodzę do jego stolika a on wstaje i się wita..
-Cześć.-Mówi cicho.
-Hej.
Siadamy a atmosfera jest dosc napięta.
-Więc co chciałeś?-Postanawiam mu trochę pomóc.
-Connie.. Ja nie wiem od czego mam zacząć.
-Connie! Cześć!- słyszę znajomy głos za plecami i jestem trochę zła, że ta osoba nam przeszkadza.
Odwracam się i widzę chłopaka, którego poznałam kiedy byłam z mamą na rehabilitacji. 
Nie żebym coś do niego miała ale chciałabym teraz po prostu móc pogadać z przyjacielem, którego tak bardzo mi brakowało a on mi to uniemożliwia.
 -Cześć ..-próbuję sobie przypomnieć jego imię. -Harry-W duchu błagam żeby to tak się nazywał.
-Co tu robisz?-Pyta dość głupio.
-Przyszłam na shake'a. Ty zapewne też ?
-No , tak głupie pytanie. -Mówi zawstydzony.
-Bez przesady.-Śmieję się.
-A może usiądziesz z nami?
-Ona jest tu ze mną i chcielibyśmy spokojnie pogadać!-wtrąca się  wkurzony Jas.
-No tak,sory. To ja będę spadać. -mówi trochę zdezorientowany zachowaniem Jasper'a Harry.
-Do zobaczenia.
Macha mi ręką uśmiechnięty i odchodzi.
Kieruje wzrok na chłopaka i czekam aż coś powie. Długo milczy a kiedy już się odzywa mówi bardzo cicho.
-Widzisz Connie.. śmierć Sophie..-ledwo słychać jego słowa. -przerosła mnie. Wiem, że moje ostatnie zachowanie było okropne ale..
-Rozumiem. Wiem,jak to jest.
-Tak , ty wiesz to jeszcze lepiej i to jest najgorsze. Zostawiłem cię w takim momencie i nigdy sobie tego nie wybaczę .Masz do mnie na pewno o to żal i rozumiem to ..
-Nie mam do ciebie żalu. -Przerywam mu  choć to co mówię nie jest do końca prawdą.
-Wiem jak jest.. Ale chciałbym to jakoś naprawić, bo to, że Sophie już nie ma nie oznacza, że my tez mamy się już nie kontaktować. Ona by tego nie chciała.
Kiwam głową na znak, że uważam tak samo ale szczerzę wątpię w to by mogło być tak jak kiedyś.Za dużo się wydarzyło.
-Zdałem sobie sprawę z tego dopiero wtedy kiedy na ciebie wpadłem.Miałem zamiar potem do ciebie przyjść tylko,że  wpadłem na ciebie na cmentarzu chciałem pogadać ale poszłaś.
-Wiem, przepraszam.
-Nie masz za co.Może coś zamówimy?-Zmienia temat na dużo przyjemniejszy.
-Jasne.
Zamówiam dużego shake'a waniliowego a Jas czekoladowego.
Razem  rozmawiamy na prawdę długo.Kiedy już zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest późno wracam do domu bardzo szczęśliwa tym, że choć w tym kierunku zaczyna mi się układać.
W mieszkaniu panuje mrok więc wszyscy pewnie już śpią. Biorę piżamę i idę się wykąpać a kiedy już z niej wychodzę jestem tak śpiąca, że nie pozostaje mi nic innego jak położenie się do łóżka.

.........................................

Szybko dodałam rozdział ale to dlatego, że nienawidzę niedziel i nie mam co w nie robić ;)
Jest nudny ale, żebym mogła zacząć pisać ciekawie sytuacja musi się rozwinąć ;p
A dla fanów One direction to w następnym rozdziale postaram się, żeby było o nich więcej.

Chciałam też podziękować Laurze za to, że mi pomaga zawsze kiedy mam jakiś problem z blogiem :*

Jej blog ---->LINK


środa, 28 listopada 2012

Rozdział 1.

-Wejdzie pani czy poczeka na zewnątrz?-Pyta miła pielęgniarka w podeszłym wieku.
-Poczekam tu.-odpowiadam.
-Niestety to może trochę potrwać.
-Nic nie szkodzi.
-No dobrze jak pani uważa. Do widzenia.
-Do widzenia.
Siadam w poczekalni na miękkim, skórzanym fotelu a moje myśli wędrują wokół ostatnich miesięcy.
O tym, że straciłam dwie z najbliższych mi osób.
Do oczy napłynęły mi łzy ale wierzchem rękawa od sweterka ścieram je bo drzwi budynku rehabilitacyjnego właśnie się otworzyły.Cała moja uwaga skupia się na brunecie z kręconymi włosami i wręcz niemożliwie zielonymi oczami. Siada naprzeciwko mnie i znudzony zaczyna bębnić palcami o kolano co chwile zerkając w moją stronę.
-.....Harry..
-Słucham?- Odwracam wzrok w jego stronę.
-Jestem Harry a ty?
- Connie- Łapię za wyciągniętą dłoń wyciągniętą w moim kierunku i energicznie nią potrząsam, pamiętając co zawsze babcia powtarzała mi o mocnym uścisku.
-Ładnie-ukazuje rząd białych zębów.
-Dziękuje.
-No więc Connie..Co  tu robisz?
-Czekam.A ty Harry?Co ty tu robisz?- Uśmiecham się.
-Czekam na przyjaciela.
-Coś poważnego?
-Nie. Złamał nogę. Co prawda już dochodzi do siebie ale jeszcze potrzebuje rehabilitacji, żeby do końca wyzdrowiał.A ty? Na kogo czekasz?
-Na mamę.- Odpowiadam krótko mając nadzieje, że o nic więcej nie zapyta. Nie chce opowiadać o swoim życiu obcemu człowiekowi. I wtedy jak na zawołanie drzwi gabinetu się uchylają a zza nich wychodzi jakiś chłopak mocno kuśtykając.
Harry wstaje i natychmiast bierze go pod ramię.
-To..Do zobaczenia Connie.
-Cześć Harry.
Siedzę tu jeszcze ok. pół godziny a potem wraz z mamą wracam do domu.
-  Czy mogłabyś dziś odebrać Austina?- Dziwne pytanie.To od prawie trzech miesięcy ja go odbieram więc było ono całkowicie zbędne.
Kiwam tylko głową unikając jej wzroku. Nie chce jej patrzeć w oczy.
 Za dużo w nich bólu i przerażenia.
Patrząc w jej duże, brązowe oczy tylko nie potrzebnie przywołuje wspomnienia.
 Ostatnim razem kiedy to zrobiłam prawie zapomniałam jak się oddycha. Na prawdę ciężko jest patrzeć na cierpienie bliskich szczególnie kiedy samemu się cierpi i to podwójnie.
Kieruje się do swojego pokoju, biorę słuchawki, portfel, torbę i wychodzę.
Już po paru minutach jestem pod przedszkolem.
Odbieram brata i razem idziemy przez park.
-To co robimy?
-Nic.-Odpowiada  smutny a mnie ściska słysząc jego głos.
Kucam przy nim i patrzę w te zaszklone, duże, niebieski oczka. Dokładnie takie jaki miał nasz tata.
-A nie chcesz iść na pizze, lody albo jakieś ciacho ? hym?
-Mogą być lody.- Mówi tak cicho, że ledwie go słyszę.
Wiem, że jest mu teraz ciężko i staram sie jak mogę by mu to wynagrodzić choć średnio mi idzie.
Ty nie chodzi już tylko o śmierć taty. On jest mały nie rozumie tego tak bardzo.
Jego męczy ta cała sytuacja w domu.
Mama prawię nie zwraca na niego uwagi i robi to celowo.
Wszystko w Austin'ie przypomina jej o tacie. Ale to jest w końcu jej dziecko i powinna się wziąć w garść nawet jeśli to jest tak trudne.
-Dzień dobry. W czym mogę służyć?
-A co pani nam poleci?
-Mamy pyszne desery lodowe. To jak podać?
-Chcesz?-  pytam brata. Lekko kiwa głową na tak.-Dobrze to niech będą dwa.-Płacę, bierzemy desery i idziemy usiąść.
-To jak było dziś w przedszkolu?
-Fajnie.
-A co robiliście?
-Nic.
-Napewn....-Urywam bo w moją głowę trafia coś twardego a mój nos ląduje w lodach.
W normalnych okolicznościach pewnie byłabym zła ale teraz nie jestem bo przynajmniej Austin się śmieje.
Pierwszy raz od długiego czasu.
-O rany! -Podbiega do nas jakiś chłopak.- Naprawdę przepraszam ale to wina moich przyjaciół.
Chcieli mi ją zabrać i jakoś tak wyszło.-Wskazuje na narzędzie zbrodni którym okazuje się być "marchewka".
-Nic się nie stało. Jakoś to przeżyję.-Uśmiecham się.
-To dobrze.- Podaje mi serwetkę -jeszcze raz przepraszam.
Wycieram twarz zawstydzona i zapewniam, że nic się nie stało.
Zadowolony odchodzi a Austin nadal nie może przestać się śmiać.
Przez moją nieuwagę kiedy już wracaliśmy przez przypadek na kogoś wpadłam.
Tylko, że to nie był zwykły "ktoś".
To Jasper. Mój ( a może już nie mój ?)przyjaciel.
-Przepraszam.-rzuca i szybko idzie dalej. Zachowuje się jakby mnie nie znał.
-Jasper poczekaj! - Jego chód zmienia się w bardzo szybki marsz kiedy słyszy, że go wołam.-Tylko na to cię stać?! Po tych wszystkich latach ?!-Krzyczę nie zwracając uwagi na przechodni którzy dziwnie się na nas patrzą a on nic.. Nawet się nie odwrócił.
Zrezygnowana biorę cieplutką rączkę Austin'a i idziemy dalej. Kiedy już jesteśmy w domu robię małemu kanapki i mu je daje a sama idę zobaczyć co u mamy. Ostatnio mam dziwne wrażenie, że ona się za niedługo podda. Odechce jej się żyć.. Ale to przecież niemożliwe. Ona ma nas i musi się nami zaopiekować.
Znalazłam ją  w sypialni całą zapłakaną, roztrzęsioną i ..... pijaną. Dziś jedna butelka, jutro kolejna i zanim się obejrzy będzie alkoholiczką. A na to nie mogę pozwolić.
Kiedy tak na nią patrzę to coś we mnie pęka i złość z każdą sekundą rośnie.
-Co to jest? -pytam z drżącym głosem.
-Connie...
-Co Connie?! Pytam się co to jest!
-Ja już po prostu nie mogę...
-Ty nie możesz? A kto może?! Nie bądź egoistką. Rozumiem, że jest ci ciężko ale bez przesady! Mi też jest ale do jasnej cholery minęło  już  trochę czasu.! A  pomyślałaś jak ja się czuje?! Nie dość, że umarł mi tata to jeszcze przyjaciółka!
Wychodzę z pomieszczenia bo nie chce powiedzieć za dużo.
Żeby już dłużej o tym nie myśleć biorę brata i idę go wykąpać bo mama pewnie i tak kazała by mi to zrobić .
Potem ja idę pod prysznic, wchodzę do łóżka,  przytulam się do małego ciałka i już mam zasnąć ale ktoś puka do drzwi. Wstaję i idę je otworzyć...


......................................................

Cześć :)
Jest pierwszy rozdział choć tyle razy już go czytałam i poprawiałam, że teraz to wydaje mi się już kompletnie beznadziejny. *_*  Jeśli w rozdziale czegoś nie mogliście zrozumieć to wszystko jest z grubsza wytłumaczone w zakładce " Główna bohaterka." , lub możecie zapytać w komentarzu w zakładce "Pytania i odpowiedzi".


środa, 21 listopada 2012

Liebster Award ;)

  Hej !
A więc zostałam nominowana do Liebster  Award <z czego się strasznie cieszę ;)>przez Laurę N.
Link do jej bloga ---->KLIK
Odpowiedzi do jej pytań :

1. Jak zaczęła się twoja przygoda z 1D? Jak się o nich dowiedziałaś i tym podobne.

Właściwie to dowiedziałam się o nich przypadkowo :)
Przeglądałam różne blogi i trafiłam na taki z opowiadaniem o 1D.
Zaczęłam czytać i spodobało mi się.
Muszę też przyznać, że na początku nie miałam pojęcia o ich istnieniu :p
Myślałam, że to wytwór wyobraźni autorki,  ale kiedy podała link do ich piosenek spodobali mi się i tak się zaczęło :)
 
2. Jaki jest twój ulubiony teledysk?

Chyba teledysk do ich nowej  piosenki  ,, Live while we're young " :)
Lubię też WMYB ale zdecydowanie wolę ten pierwszy.

3. Co zazwyczaj robisz gdy ci się nudzi?

Zazwyczaj słucham muzyki, piszę na blogu, piszę sms ze znajomymi, siedzę na facebooku, 
czytam opowiadania innych lub książki,
 idę się przejść lub coś w tym stylu ;)
CZASAMI też sięgam do książek ale to naprawdę rzadkość. 
Zazwyczaj uczę się jak już zostanę do tego zmuszona ;D

4. Masz swój ulubiony cytat? Jeśli tak to jaki i dlaczego go lubisz?

 ,,Kochając jednocześnie dwie osoby, wybierz tę drugą, bo jeśli naprawdę kochałbyś pierwszą, nie zakochałbyś się w drugiej." 
                                                Johnny Depp 
W sumie nie jestem pewna dlaczego go lubię.
Może dlatego, że jest on Johnnego Deppa ;D
To pewnie główny powód xD
Ale na pewno też dlatego, że poniekąd jest prawdą.
Przynajmniej tak mi się na razie wydaje :)

5. Jesteś tolerancyjna?

To jest naprawdę trudne pytanie ;)
Pierwsze co przyszło mi teraz na myśl to homoseksualiści ;D
Jeżeli o to chodzi to nic do nich nie mam.
Tylko,że nie do końca podoba mi się
jak okazują sobie uczucia publicznie. 
Nie chodzi o trzymanie się za rękę, nawet przytulenie ale np. całowanie się.
Nie podoba mi się to i już.  Nic na to nie poradzę.
Jeżeli chodzi o osoby niepełnosprawne to uważam, że ci  którzy  śmieją się z tych ludzi są brzydko mówiąc 
świniami.Choć to mogło by ją trochę obrazić. Widocznie nigdy nie doświadczyli czegoś tak przykrego.
Choć sama taka nie jestem to domyślam się co to dla człowieka oznacza bo moja babcia nie miała nogi i też jeździła na wózku. 
Więc trochę jestem a trochę nie jestem tolerancyjna.
Trudno określić ;)

6. Co kupiłbyś gdybyś wygrała na loterii?

Na pewno duuży dom ;)
Jak na razie mieszkam w bloku i lubię to mieszkanie ale to nie to samo co domek ;]
Część oddałabym na schronisko bo kocham zwierzaki <szczególnie pieski> :)
I trochę też na dom dziecka. 
Moja koleżanka tez była w domu dziecka i słuchając nieraz jej opowieści to naprawdę robiło się przykro.

7. Wolisz spędzać czas w domu czy poza nim?

Jeżeli jest ciepło to oczywiście wolę wyjść ze znajomymi ;)
Ale w zimne dni siedzę w domku z ciepła herbatką, pod kocykiem i przed komputerem ;)

8. Jaki miałaś najdziwniejszy san jaki kiedykolwiek ci się przyśnił?

Chyba takich nie było ;)
Zazwyczaj nie pamiętam tego co mi się śniło ;p
A na ogół kiedy już coś pamiętam to te sny są wszystkie dziwne i nie do końca poukładane ;p

9. Co pomyślałaś, widząc pierwszy raz w swoim życiu teledysk 1D?

 Chyba nic.
Nie zwracam uwagi na teledyski chodzi mi raczej o muzykę.
To jest dla mnie najważniejsze ;)

10. Jaka była najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek powiedziałaś?

Uuuu kto by to wszystko zliczył ;D
Ja robię wiele głupich rzeczy.
Kolega pyta czy może się do mnie dosiąść pozwalam mu ale sama idę do koleżanki do innej ławki. <To było przez przypadek  i naprawdę bardzo chamsko wyszło>
Ktoś się pyta co u mnie i mojej przyjaciółki a ja sobie gdzieś idę i go olewam.
Kolega opiera głowę  o moje ramię a ja ją strzepuje.
To jest tylko kilka drobnych przykładów. Nie będę opowiadać takich grubszych spraw bo to ma być tajny blog i jeszcze ktoś ze znajomych by go przeczytał i by się wydało ;p

11. Podobały ci się pytania? ;* 
Hahah ;)
Oczywiście, że tak ^^
Na większość musiałam się dłużej zastanowić szczególnie nad pytaniem o tolerancji ;]
To było ciężkie ;D
Ale pytania nie były banalne i miały sens ;*




..........................................


Nominowani przeze mnie ;)
  1. http://onedirectionnnnilikeit1.blogspot.com/
  2. http://onedirectionismypassion.blogspot.com/ 
  3. http://i-and-one-direction.blogspot.com/
  4. http://music1dismydrug.blogspot.com/
  5. http://rememberaboutit.blogspot.com/


Moje pytania!

  1. Gdzie się urodziłeś/aś?
  2.  Jakie jest twoje hobby?
  3.  Jaka jest twoja ulubiona książka?
  4. Jak dowiedziałaś/eś się o One direction?
  5.  Bez czego nie wyszłabyś z domu ?
  6.  Filmy czy książki ?
  7. Jak ocenił(a)byś swój charakter?
  8. Bez czego nie wyszłabyś z domu ? 
  9.  Co jest twoją inspiracją do pisania?
  10.  Był(a)byś wstanie teraz porzucić swojego bloga?
  11.  Kim chcesz zostać w przyszłości ? Uzasadnij, jeśli możesz.
  12.  Imię najlepszej przyjaciółki ? <Pytanie dodatkowe zamiast 4 jeśli ktoś nie zna 1D. 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Prolog.

 Wiele razy zastanawiałam się dlaczego akurat ja mam pod górkę?

Na świecie jest tyle ludzi, tyle innych bardziej doświadczonych osób.

Więc dlaczego padło na mnie?

Czym sobie zasłużyłam?

Bóg wystawił mnie na ciężką próbę, ale ja już nie mam siły.

To jest zbyt trudne jak na siedemnastoletnią dziewczynę.

Szkoła, nauka, mama na wózku, młodszy brat...

Czasami myślę o tym jak by to było gdyby ten wypadek nie miał miejsca.

Pewnie dalej wiodłabym beztroskie życie nastolatki, chodziłabym z przyjaciółmi do klubów,

na zakupy, do kina, miałabym chłopaka.

Teraz nie mam na to czasu.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy bardzo wydoroślałam. 

Po śmierci taty wszystko się zmieniło. 

Również mama, Austin i ja.

Całę nasze życie wywróciło się do góry nogami.
 
Nie możemy wrócić do " kiedyś "

Musimy poradzić sobie z teraźniejszością.


.........

Autorem prologu jest Laura Nowak.
Ja tylko pozmieniałam niektóre fragmenty tak by pasowały do mojego opowiadania :)
Jestem jej za to strasznie wdzięczna :)


Tutaj linki do jej blogów  -->  *  http://onedirectionnnnilikeit1.blogspot.com/ *
* http://cambioczylizmaina1.blogspot.com/ *